Główna    Wyprawy  
   
O mnie    Galeria zdjęć
 

  

 

Pobudka

                   

 

   Któż z nas nie lubi spać??? Szczególnie po ciężkim dniu. Niestety nic nie trwa wiecznie i zawsze nadchodzi taki moment, że trzeba się obudzić. I jeśli nadejście tego momentu zbiegnie się z właściwą porą do wstawania to nie mam nic przeciwko. Gorzej jednak kiedy tak zwane OKOLICZNOŚCI spowodują przedwczesną pobudkę. O zgrozo, dostaję wtedy szału. Dlaczego nie mogę jeszcze pospać, przecież to nie ta pora i nie ta okazja żeby wstać...

   To co mnie budziło w Ameryce wcześniej niż powinno:

1. komary; potrafiły wyrwać mnie ze snu albo ostrym bzyczeniem albo przechodząc od razu do rzeczy czyli zatapiając swoje potworne pompy ssące w odsłonięte części ciała;

2. koguty; pamiętam pierwszą noc w Banos w Ekwadorze. Nie dość, że zmiana czasu nie pozwalała mi długo zasnąć to jeszcze armia kogutów z pierwszym brzaskiem rozpoczęła próbę generalną przed wielkim koncertem. Główny koncert nastąpił jednak w Peru, w Oxapampie. Mieszkaliśmy w przytulnym hoteliku tyle, że obok klatki, w której na kilku piętrach mieszkały koguty. Nie wiem po co właściciel potrzebował tyle kogutów, zważywszy na to, że nie posiadał on prawie wcale kur... Owe upiorne ptaszydła wydzierały się bez zachowania jakichkolwiek zasad harmonii i śpiewu chóralnego. Z przyjemnością zjadłem rosół następnego dnia z jednego z ich pobratymców;

3. radio; mieszkając w Quito okno pokoju hotelowego wychodziło na sklepik z owocami, który codziennie o 6.30 rano otwierała gruba kobieta i wystawiała na zewnątrz radio, w którym prowadzący ciągle wrzeszczał, wył i wyśpiewywał: Hola, hola!!! Buenas dias!!!

4. potworne zimno i wiatr kiedy spaliśmy na wysokości prawie 4000 m n.p.m. na wulkanie Tungurahua. Okno było wybite a umocowywana w tym miejscu mata z włókien palmy ciągle wylatywała;

5. deszcz bębniący po dachu różnych bud i szop w środku lasu, w których miałem okazję nocować;

6. wibrujący pisk żab, których stada siedziały na dziurawej blasze naszego schroniska i okolicznych drzewach; godów się im zachciało...

7. stróżki wody spadające na moje "łoże" z dziurawego dachu;

8. dyskoteka, do której prowadził otwór w ścianie mojego "pokoju hotelowego" a w którym powinno wprawione być okno (z tego powodu to raczej nie mogłem zasnąć);

9. nietoperze latające nad głową i polujące na owady oraz wielkie ćmy o rozpiętości skrzydeł ok. 20 cm uciekające przed tymi nietoperzami,

10. burczenie w brzuchu oraz akrobacje wnętrzności po niedojrzałych papajach i zbyt dużej ilości bananów;

   I wiele innych, których tu nie wspomnę.

 

.::POWRÓT::.