Główna    Wyprawy  
   
O mnie    Galeria zdjęć
 

  

 

Place handlowe, czyli życie prawdziwe

                   

 

   W Ameryce Południowej pospolicie nazywane "MERCADO". Jeśli ktoś wyrusza w podróż z zamiarem poznania prawdziwego życia w danym kraju, to nie może pominąć tych miejsc. To centrum życia, tygiel, kocioł, tam sprzedaje się wszystko, wszystko również można kupić, jest co zjeść i wypić, można obciąć włosy, zrobić sobie zdjęcie, pogapić się, okraść kogoś lub samemu być ofiarą dla złodzieja... WSZYSTKO. Można się targować, grymasić, kręcić nosem, wybrzydzać, wydziwiać, odchodzić i wracać. Niektóre czynne są do zmierzchu, inne dłużej, szczególnie stoiska z owocami. Należy zachować ostrożność, bo turyści raczej rzadko zaglądają w takie miejsca, szczególnie jeśli nie sprzedaje się tam pamiątek. Zdjęcia robić można, bo zwykle sprzedający są tak zaskoczeni, że właściwie to robiący zdjęcie staje się atrakcją (albo patrzy się na niego jak na wariata), wartą zachodu atrakcją, uwzględniwszy pięknie błyszczące aparaciki... Mnie nic złego do tej pory na mercadach nie spotkało, chociaż nie przepuściłem chyba żadnemu placowi targowemu:-)

 

.::POWRÓT::.