Główna    Wyprawy  
   
O mnie    Galeria zdjęć
 

  

 

Ukraina - Gorgany 2008 (słów kilka...)

                   

 

   Ukraina, Ukraina... echhh... a w szczególności góry... dzikie, odludne, wielkie, piękne... co prawda ostatni wypad trwał tylko tydzień ale i tak udało się troszkę “pospacerować”... chociaż tak naprawdę "spacerowanie" to chyba nie jest właściwe słowo... trudno nazwać spacerkiem przedzieranie się przez kosówkę, młodniki, wiatrołomy, itp. z plecakiem... To oczywiście nie marudzenie... Ależ skąd!!! Było FANTASTYCZNIE!

   Tym razem wybraliśmy Gorgany... w porównaniu do nich zeszłoroczna Czarnohora to letnia promenada... brak szlaków, kluczenie, długość samych podejść (np. 5 h podejścia), gorgany (coś w stylu naszych gołoborzy, tylko że większe) to cechy tych gór...

   Oczywiście od samego początku wszystko poszło na odwrót... mieliśmy zacząć od zachodu z Osmołody, a zaczęliśmy od wschodu z Tatarowa... bo była powódź, pozrywane mosty, drogi i generalny problem z komunikacją... ale w końcu dotarliśmy do Tatarowa, a stamtąd na Chomiak, Syniak i Mały Gorgan. Już na pierwszym noclegu ogier wygryzł nam trzy dziury w tropiku namiotu, a kobyłka wyżarła pasek z tropikowych drzwi... atak intruzów został jednak odparty:-)

   Potem zeszliśmy do doliny Zubrynki by następnego dnia wyspindrać się na Doboszankę i Medweżyk i zejść do doliny Doużyńca. Kolejny dzień to zejście do Rafajłowej i wejście na Połoninę Jaworczyk. Następnie przejście przez Taupiszyrkę, Taupisz, przełęcz Perenys i Ruszczynę na połoninę Ruszczyna i nocleg. Ostatniego dnia z rana wejście na Małą i Wielką Sywulę, a potem sprint na dół do Rafajłowej przez Połoninę Korotkańską i Bojaryńską.

   No i tu zaczął się trwający ponad dobę powrót do Polski... ale w gruncie rzeczy wróciliśmy w jednym kawałku, chociaż mocno poobijanym... i podrapanym... i zlanym potem, i wodą z butelki bo rzucało na dziurach i ciężko do buzi było trafić, i wywalanym w keczupie, i wiele wiele innych:-) (nie żebym ci tu Śnigór jakoś specjalnie dogadywał:-) Ależ skąd:-)

   Oczywiście na przyszły rok pozostała reszta Gorganów i Świdowiec...

   Łączny czas marszu to mniej więcej 40 godzin, czyli jakieś 80 km. Suma podejść 4450 metrów (plus błądzenie:-) Całkiem przydatny przewodnik to "Góry Ukrainy z plecakiem; Gorgany" wydawnictwo Bezdroża, seria z falą K. Bzowski, E. Malawska-Kłusek.

   Budżet całkowity ok. 200 zł...

 

A teraz .::ZDJĘCIA::.